Jak rząd kreuje szarą strefę?
Jak rząd kreuje szarą strefę?
Autor: Tomasz Teluk
Polityka-ekonomia
Dzięki minimalnym stawkom akcyzy rodzimy przemysł tytoniowy odprowadzałby znacznie wyższe podatki niż obecnie, a dodatkowe wpływy do budżetu mogłyby przekroczyć nawet 10 mld zł do 2020 r. Zwiększyłby się także prywatny eksport produktów tytoniowych z Polski, a konsumenci byliby lepiej chronieni.
Hiszpański zakonnik i moralista Pedro Fernandez Navarrete pisał: „Ten, kto nakłada wysokie podatki, otrzymuje je od bardzo nielicznych”.
Współczesne wyjaśnienie tego fenomenu nazywane jest „Krzywą Laffera” i związane jest z poszukiwaniem tzw. optymalnej stawki podatkowej. Artur Laufer w latach 70. XX w. oparł się na założeniu, że istnieje związek pomiędzy wysokością stawki podatkowej a wpływami do budżetu. Im wyższe opodatkowanie, tym niższe wpływy podatkowe, ale można określić stawkę, gdzie wpływy będą maksymalne.
Postulat europejskich polityków realizowania polityki „Europy wolnej od tytoniu” jest równie utopijny co amerykańska prohibicja z lat 1920-1933. Odnosi się wrażenie, że tytoń może podzielić los rynku narkotyków, a więc zacznie schodzić do podziemia. Nie da się urzędowo wykluczyć określonych zachowań społecznych, więc już na starcie projekt jest skazany na porażkę i będzie kosztował podatników miliardy euro.
Polska należy do krajów o największym opodatkowaniu produktów tytoniowych. W przypadku tytoniu jest to 95 zł na każdy kilogram i 31,41 proc. maksymalnej ceny detalicznej czyli 57 proc. więcej od minimalnej ceny akcyzy na tytoń do palenia wymagany przez UE. Polska spełnia więc wymogi wzrostu cen, które nakreśliła UE do 2020 r. Nie zastosowano się więc do stopniowego podwyższania akcyzy.
Opodatkowanie tytoniu w Polsce jest nawet dwukrotnie wyższe niż w innych krajach europejskich. W kraju jest to 67 proc. ceny detalicznej, natomiast w Niemczech – 38 proc., Belgii – 30 proc., Holandii – 42 proc., a w Czechach – 47 proc. Polska posiada także jedne z najwyższych udziałów wszystkich podatków w cenie finalnej papierosów w Europie. Jest to aż 86,38 proc. i wyprzedzają nas tylko Słowacy – 90,03 proc. i Bułgarzy – 88,7 proc.
Ceny papierosów będą rosły w Polsce do 2018 r. Zgodnie z wymaganiami Unii minimalna stawka akcyzy na papierosy wzrośnie z obecnych 64 euro do 90 euro w 2018 r. na każde 1000 sztuk papierosów.
Jednak w uzasadnieniu dyrektywy Rady Europy 2010/12/UE z dn. 16 lutego 2010 trudno doszukać się logiki. Cele dyrektywy są kuriozalne – mianowicie mówi się o „stworzenie neutralnych warunków konkurencji dla producentów, zmniejszyć rozdrobnienie rynków wyrobów tytoniowych i sprzyjać osiągnięciu celów zdrowotnych”, a dalej mówi się także o „walce z oszustwami i przemytem”. Owe cele mają być osiągnięte podwyżkami podatku akcyzowego np. w przypadku tytoniu do palenia z 40 proc. ceny detalicznej lub co najmniej 40 euro za kilogram w 2011 r. do 50 proc. ceny detalicznej lub 60 euro za kilogram w 2020 r.
W debacie nad wprowadzeniem zakazu palenia w miejscach publicznych zwracano uwagę, że ponad 13 mld wpływających rokrocznie do kasy państwa z tytułu akcyzy to aż 5 proc. budżetu państwa! Polityka wobec rynku tytoniowego jest więc schizofreniczna. Z jednej strony rządzący starają się wyeliminować szkodliwy nałóg palenia tytoniu ze względów zdrowotnych, z drugiej strony – żal im stracić pokaźną część dochodów budżetu państwa.
Ponadto nałogowcy nie kierują się uczuciami patriotycznymi, lecz rachunkiem ekonomicznym. Zmuszani do płacenia coraz większych kwot, często wybierają produkty tańsze, ale wprowadzone do obrotu gospodarczego w sposób nielegalny. Producenci szacują, że już 20 proc. rynku stanowią nielegalne produkty.
Sprzedaż legalnych papierosów spada w Polsce lawinowo, ale nie zmniejsza się liczba palących. Świadczy to o tym, że produkty legalne zastępowane są produktami pochodzącymi z szarej strefy.
Patologie rynkowe wywoływane przez nadmierne opodatkowanie możemy podzielić na trzy kategorie: uzależnienie przedsiębiorców od uznaniowości urzędników, skłanianie przedsiębiorców do popełniania oszustw bądź naginania prawa, kreowanie szarej strefy i wspomaganie działalności przestępczej.
a) Uzależnianie przedsiębiorców od uznaniowości urzędników.
Problem obejmuje kilka kwestii związanych z opodatkowaniem. Przede wszystkim uzależnia opodatkowanie od rodzaju towaru, mimo, że w przypadku rynku tytoniu chodzi właśnie o konsumpcję tego samego surowca. Akcyza płacona od jednego cygara wynosi 0,25 zł, a więc około 25 zł/kg. Jest to siedmiokrotnie mniej (!!!) niż tytoń, z którego są zrobione owe cygara. Trudno więc dziwić się, że na rynku sprzedaje się tytoń do ręcznego sporządzania tytoniu, imitujący cygara i korzystający z niższej stawki opodatkowania. Z powodu tej praktyki budżet traci kilkadziesiąt milionów złotych, zważywszy, że konsumenci kupują 360 ton cygar rocznie, a na jednym kilogramie budżet traci ok. 150 zł.
Problemem jest też uznaniowość definicji cygar. Według producentów tytoniu sprzedawcy cygar korzystają na błędnie tłumaczonej dyrektywie unijnej, gdzie pod cygara można „podciągnąć” produkt będący jedynie zwykłym tytoniem, takim jaki używa się do robienia „skrętów”.
Gdyby cygara i tytoń opodatkowane były taką samą stawką – problem natychmiast zostałby usunięty.
b) Skłanianie przedsiębiorców do popełniania oszustw bądź naginania prawa.
Pomysłowość przedsiębiorców, aby ominąć nadmierne opodatkowanie tytoniu, nie zna granic. Powszechne jest kupowanie jak najmniejszych paczek tytoniu np. 20 g, tylko po to, aby uzyskać banderolę i przekleja się ją na opakowanie o wyższej gramaturze np. 1 kg. Zamiast wprowadzić oznaczenia gramatury tytoniu na opakowaniach, urzędnicy ministerstwa finansów zapowiedzieli stosowanie... lepszego gatunku kleju, który będzie trudniejszy do odklejenia.
Bardzo często krajanka tytoniowa sprzedawana jest bez znaków akcyzy jako „tytoń kolekcjonerski”. Tego typu sprzedaż jest bardzo popularna w przypadku tzw. „dopalaczy”. „Tytoń kolekcjonerski” jest bardzo popularny na portalach aukcyjnych typu eBay czy Allegro.
Tytoń do „skrętów” sprzedawany jest także jako np. podściółka dla ptaków. Sprzedawane są także całe, niepocięte liście tytoniu. Taka sprzedaż traktowana jest przez urzędy jako niepodlegająca akcyzie.
Wobec powyższego szacuje się, że zaledwie połowa sprzedawanego w Polsce tytoniu jest sprzedawana legalnie i jest w pełni opodatkowana.
c) Kreowanie szarej strefy i wspomaganie działalności przestępczej.
Bardzo wysokie opodatkowanie tytoniu i wyrobów tytoniowych sprzyja powiększaniu się szarej strefy i przynosi zorganizowanym grupom przestępczym krociowe zyski.
Gdy w marcu 2009 r. weszła w życie ustawa z dn. 8 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym, okazało się, że po raz kolejny szara strefa rozszerza się kosztem rynku oficjalnego. W myśl przepisów akcyza na tytoń do ręcznego skręcania papierosów wzrosła aż o 58 proc., natomiast na papierosy jedynie o 18 proc.
Wówczas grupy przestępcze zajęły się swoistym „recykligiem” – powtórnym wykorzystywaniem oryginalnych opakowań do tytoniu. Zwiększyła się także podaż podrabianych marek o znacznie niższych cenach (nawet o 50-60 proc.) w stosunku do produktów oryginalnych.
Wskazuje to jasno na fakt, że im wyższa akcyza, tym większa atrakcyjność i zyskowność nielegalnych działań. Traci na tym nie tylko budżet, ale przede wszystkim producenci, handlowcy czy rolnicy uprawiający tytoń.
Na zwiększone niebezpieczeństwo narażeni są także konsumenci, którzy tak naprawdę nie wiedzą, jaki produkt konsumują. W zatrzymanych przez policję papierosach w 2009 r. wykryto oprócz tytoniu arszenik, truciznę na szczury i inne silnie toksyczne substancje.
Tomasz Teluk
Tekst ukazał się wcześniej na blogu Autora. Tutaj publikujemy go za zgodą Autora.
| « < | > » |
|---|




