Napiwek czy dziesięcina?

“Gazeta Świecka” O świeckich, przez świeckich, dla świeckich

Napiwek czy dziesięcina?

Napiwek czy dziesięcina?

PDFDrukujEmail

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

 

Nie chodzi o to, by regularnie dawać napiwki na tacę. Chodzi o postawę serca taką, w której dajemy tyle, by stanowiło to realny kapitał budowy Bożego Królestwa. Mamy w rękach wielki kapitał, który może pchnąć Boże dzieła mocno do przodu. Niestety problem jest w nas. Daliśmy sobie wmówić, że jesteśmy biedni, że musimy się najpierw dorobić.



Zniewolenie chciwością

Mamy wiele przykładów tego, jak Bóg zachęca nas do wolności w sprawach finansów. I tak w psalmie 24 czytamy, że „do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat cały i jego mieszkańcy”. Nie powinniśmy więc mieć żadnych złudzeń, kto jest właścicielem „naszych” pieniędzy. Dlaczego więc ciągle myślimy o nich jako o „naszych”? Czemu traktujemy siebie jako właścicieli, nie zaś jako szafarzy dóbr, które Bóg dał nam do dyspozycji?

To niesłychanie ważna sprawa. Ważna, bo dotyczy naszej wolności i rozgrywa się w naszych sercach. Bóg dał nam wiele obietnic. Daje nam pewność swojej o nas troski. Niestety, trudno nam w to uwierzyć, trudno nam zaufać. Szukamy własnych „ubezpieczeń”, chcemy przewidzieć/przygotować się na każdą ewentualność, byle tylko być niezależnym. I tą niezależność traktujemy jako idealną wolność.

Podobnie myślał rolnik z Jezusowej przypowieści zapisanej u Łukasza (Łk 12,16b-20). Był w stanie zapewnić sobie utrzymanie na długie lata. To dopiero wolność! Ba, ile dobrego mógłby wtedy robić, mieć czas dla bliskich, dla dzieci... Słowem: żyć nie umierać. Jednak zamiast cieszenia się owocami swojej pracy i plonami ziemi usłyszał: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20).

Niestety podobnie może być z nami. W dobrej wierze możemy myśleć o zabezpieczeniu siebie i swoich bliskich, ale możemy wpaść w pułapkę, dać zniewolić swoje serce, znieczulić na potrzeby Kościoła i bliźnich.

Bóg wyraźnie wskazuje nam na profilaktykę tego zagrożenia. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). To niesamowite słowa samego Jezusa przytoczone w Dziejach Apostolskich. Jezus pokazuje, że posiadanie, jeśli nie wiąże się z dzieleniem, kończy się katastrofą: „Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem" (Łk 12,13-21). Ta pozorna wolność to w praktyce zniewolenie chciwością.

Cudowne lekarstwo

Cudownym lekarstwem jest dzielenie się. Daje ono doświadczyć wolności z jednej strony, z drugiej zaś wprowadza nas w przestrzeń Bożego błogosławieństwa i życia Jego obietnicami. „Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? (...) Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary!” (Mt 6,26.30). Mamy więc obietnicę troski Boga o nas. Czy to jednak zwalnia nas z jakiejkolwiek aktywności w tej sprawie? Bynajmniej!

Św. Paweł wyraźnie zaznacza: „Kto nie chce pracować, niech też nie je...” (1Tes 3,10). O co więc chodzi? O nasze serce. O naszą postawę, o wolność, której przejawem są nasze postawy. Ale także o wolność, którą kształtują nasze postawy. „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg” (2Kor 9,7).

Nie chodzi więc o to, by regularnie dawać napiwki na tacę. Chodzi o postawę serca taką, w której dajemy tyle, by stanowiło to realny kapitał budowy Bożego Królestwa. Bóg obiecuje nam swoje błogosławieństwo. Ale błogosławieństwo wynika z naszej wolności i wierności Bogu. „Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie” (2Kor 9,6). Dlatego biblijny model oddawania 10% na Boże dzieła jest dobrym wzorcem także dla nas dziś.

Mamy w rękach wielki kapitał, który może pchnąć Boże dzieła mocno do przodu. Niestety problem jest w nas. Daliśmy sobie wmówić, że jesteśmy biedni, że musimy się najpierw dorobić, że nie stać nas na dawanie. To ogromne kłamstwo. Uboga wdowa dała najwięcej, bo nie patrzyła, ile jej zostaje.

Nasza wierność w rzeczach małych powoduje, że Bóg postawi nas przed większym rzeczami. Jednak podstawą jest wierność w rzeczach małych. Czy uważasz, że jak będziesz miał 1000 zł oddasz z radością całe 100 zł, jeśli mając oddać dziesięcinę w wysokości 10 zł od dochodu 100 zł już jest Ci trudno? Jakoś w to nie wierzę.

Bóg będąc bogatym hojnie nas wynagrodzi za naszą wierność Jemu. Tego sobie i Wam wszystkim życzę.



Andrzej Lewek

 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz (Mozesz używać HTML'a):