Dziesięcina - sianie i zbieranie
Dziesięcina - sianie i zbieranie
Autor: Adam Dylus
Sfera finansów w Kościele jest tematem bardzo drażliwym, a w związku z tym często unikanym. A przecież Kościół jako ciało funkcjonujące również w warunkach materialnych tego świata, musi posiadać środki przeznaczone na utrzymanie i wypełnianie swojej podstawowej misji.
Trzeba przyznać, że sfera finansów w Kościele jest tematem bardzo drażliwym, a w związku z tym często unikanym. Sądzę, że być może dzieje się tak często z powodu pewnego „przymusu”, któremu podlegają członkowie zborów i parafii w składaniu ofiar (składek) na jakieś konkretne cele. Z drugiej jednak strony, patrząc realnie, trzeba przyznać, że Kościół, jako ciało funkcjonujące również w warunkach materialnych tego świata, musi posiadać środki przeznaczone na utrzymanie i wypełnianie swojej podstawowej misji.
Czy jest wyjście z tej zagmatwanej sytuacji?
Z moich doświadczeń wynika, że jak najbardziej.
Wiele lat temu zetknąłem się z nauczaniem na temat dziesięciny. Wiem, że „legalizm” w zakresie dziesięciny można by raczej odnieść do czasów Starego Testamentu, ale sądzę jednocześnie, że wiele myśli i przesłań płynących z głębi tego gestu może nie tylko zostać zastosowana w naszym życiu, ale też przynieść błogosławieństwo w rozwoju misji Kościoła.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o dziesięcinie, trochę się buntowałem. Przecież opłaciłem wczasy chrześcijańskie, na których wtedy byliśmy z żoną, a potrzeby innych mało mnie obchodziły. Nie jestem w stanie dzisiaj powiedzieć, dlaczego zdecydowałem się oddać część swoich skromnych wtedy dochodów, aby podzielić się z osobami zaangażowanymi w służbę w Kościele (i głoszącymi wtedy dla nas nauczania). Ale zrobiłem to (zostawiając sobie niewiele pieniędzy - w zasadzie tylko na powrót do domu). I, o dziwo, pierwszą przesyłką, jaką wyjąłem ze swojej skrzynki pocztowej po powrocie, był przekaz pieniężny na kwotę... dziesięciokrotnie wyższą niż ta, którą wsparłem misję.
Sądzę, że przez to Pan Bóg chciał mnie pouczyć o kilku sprawach:
1) że, tak naprawdę wszystkie moje pieniądze do Niego należą, a ja jestem tylko ich użytkownikiem (bo przecież to On daje mi możliwość pracy, podtrzymuje moje istnienie itd.);
2) że dawanie (w szerokim tego słowa znaczeniu) jest częścią Jego natury – aż do tego niesamowitego „dawania” jakim była śmierć Jezusa na krzyżu dla mojego zbawienia;
3) że dziesięcina jest jednym z wyrazów mojego poddania Jego woli (jest to część finansów, o której ja nie mogę decydować);
4) że Bóg się o mnie zatroszczy wtedy, kiedy ja będę się troszczył o Jego dzieło (chociaż, oczywiście, zawsze się o mnie troszczy, nawet jeżeli nic nie daję...);
5) że dzięki dziesięcinie rozwija się wszelkie dobre dzieło, a ludzie w naszym kraju (i nie tylko) mogą usłyszeć Dobrą Nowinę.
Od tamtej chwili (czyli od lipca 1992 roku) regularnie, co miesiąc, odkładam dziesięcinę (czynię tak od razu po otrzymaniu wypłaty, bo zostawianie tego gestu na koniec miesiąca pokazuje, że nie jest to dobre rozwiązanie – z reguły wtedy... nie ma już pieniędzy). I muszę przyznać, że nie ma praktycznie miesiąca, w którym nie doświadczyłbym szczególnej troski Boga o moje sprawy, również materialne. Kiedy bowiem w pierwszych dniach minionych miesięcy analizowałem wydatki związane z funkcjonowaniem mojej rodziny (najbardziej elementarne opłaty za czynsz, energię, telefon, podstawowe zakupy), zawsze dochodziłem do stwierdzenia, że pieniądze z wypłaty nie wystarczą na przeżycie. Ale też co miesiąc ze zdumieniem spostrzegam, że na koniec mogę zamknąć bilans dochodów i wydatków bez popadania w długi. Dzieje się tak przez różne (najczęściej niespodziewane) okoliczności.
Podam konkretny przykład: wczoraj – ponad tydzień przez zakończeniem miesiąca i przed wypłatą – na koncie pozostało mi 28 zł, a trzeba było dokonać nie tylko zakupu jakiejś żywności dla naszej pięcioosobowej rodziny, ale też zapłacić za niespodziewaną naprawę samochodu. W takich okolicznościach na krótką chwilę popadłem w nastrój przygnębienia. Ale szybko odsunąłem od siebie niepokojące myśli i przeszedłem do modlitwy. Kiedy po chwili spędzonej z Bogiem rozpocząłem pracę, okazało się, że doręczono mi pismo, w którym mój szef poinformował mnie, że zdecydował się przyznać mi... nagrodę półroczną, której wysokość nie tylko pozwoliła na pokrycie wszystkich wydatków, ale nawet umożliwiła również całej mojej rodzince małe świętowanie w McDonald's.
Wracając jednak do zasad przekazywania dziesięciny: staram się tymi środkami wspierać różne dzieła Boże w Polsce (i na świecie), co prawda może nie stale te same służby i nie w tej samej wysokości kwotowej (choć jest to praktyka zalecana przez wielu chrześcijan), ale te miejsca, które aktualnie pokazuje mi Bóg (np. jakaś ewangelizacja w moim mieście, znana mi konkretna potrzeba jakiegoś przyjaciela zaangażowanego w służbie itp.). Zaangażowanie „moich” pieniędzy w jakiś sposób angażuje też mojego ducha, pobudzając mnie do modlitwy za te dzieła, które chcę pobłogosławić moim wsparciem finansowym.
Takie wsparcie jest też wspaniałym wymiarem budowania jedności chrześcijan, ponieważ ja sam wspieram osoby zarówno z mojej jak i nie mojej denominacji i sam doświadczam wsparcia braci i sióstr należących do różnych kościołów i społeczności.
Staram się jednocześnie pamiętać o rzeczy bardzo ważnej:
Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości. Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu. Posługiwanie bowiem tej sprawie społecznej nie tylko uzupełnia to, na co nie stać świętych, lecz obfituje w liczne dziękczynienia składane Bogu. Ci, którzy oddają się tej posłudze, wielbią Boga za to, żeście posłuszni w wyznawaniu Ewangelii Chrystusa, a w prostocie stanowicie jedno z nimi i ze wszystkimi (2 Kor 9,6-13).
Adam Dylus
| « < | > » |
|---|




