Dziesięcina - klucz do błogosławieństwa
Dziesięcina - klucz do błogosławieństwa
Autor: Zdzisław Miara
Gdyby zapytać przeciętnego chrześcijanina, dlaczego nie oddaje Bogu dziesięciny, pewnie by odpowiedział, że nie daje, bo jest zbyt biedny. Ale z Bożego punktu widzenia jest on biedny właśnie z tego powodu, że nie daje!
Dziesięcina niemal w całym chrześcijaństwie jest tematem dosyć wstydliwym. Ze zrozumiałych względów trudno o niej mówić osobom duchownym i niełatwo świeckim. Jednak sam Bóg mówi przez proroka Malachiasza, że jest to klucz do Jego błogosławieństwa.
Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym - mówi Pan Zastępów - czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze (Ml 3,10).
Trzeba zdawać sobie sprawę, że błogosławieństwo to ma różne wymiary, w tym również wymiar materialny.
Gdyby zapytać przeciętnego chrześcijanina, dlaczego nie oddaje Bogu dziesięciny, pewnie by odpowiedział: „Nie daję, bo jestem zbyt biedny”. Ale z Bożego punktu widzenia - w świetle cytowanego tekstu - odpowiedź jest zupełnie inna. Jesteś biedny z tego powodu, że nie dajesz!
Oddawania Bogu dziesięciny, tak jak tego naucza Edukacja Finansowa Crown (www.crown.org.pl), trzeba uczyć nie tylko dorosłych, ale również dzieci; od samego początku, gdy tylko dzieci zaczynają rozumieć, do czego służą pieniądze.
Tak właśnie postępowaliśmy z naszymi dziećmi. Żeby to było możliwe, trzeba stworzyć dzieciom możliwość zarobkowania na takich rzeczach, które nie należą do ich obowiązków. My taką możliwość tworzyliśmy, i dopóki kwoty były małe, nie było problemu z oddawaniem dziesiątej części.
Trzy lata temu dla grupy małżeństw prowadziliśmy Kurs Finansowy Crown. Niektóre z tych małżeństw nie miały co zrobić ze swoimi dziećmi. Powiedzieliśmy naszym chłopakom, że mogą zarobić opiekując się kilkoma dziećmi. Przez trzy godziny co piątek, przez 10 tygodni. Wynagrodzenie za cały kurs wynosiło 100 zł. Chłopcy świetnie się spisali, dzieci były zachwycone i rodzice szczęśliwi, bo mogli wziąć udział w jakże potrzebnym im kursie. Z dumą na koniec zapłaciliśmy naszym synom po 100 zł.
Starszy bez problemu włożył dziesięcinę do specjalnego pudełka. A młodszemu zrobiło się szkoda tych pieniędzy. Jego oszczędności urosłyby o 100 zł, a tak urosną tylko o 90. Moja żona powiedziała wtedy: - Ale Pan Bóg zwróci ci te pieniądze. - Jak mi zwróci - pytał syn - znajdę je na ulicy?. - Nie wiem jak, ale On na pewno to zrobi. W końcu Dawid włożył 10 zł do pudełka.
W następną niedzielę, gdy samochodem wracaliśmy z kościoła, Dawid powiedział: - Pan Bóg zwrócił mi nie dziesięć, ale aż 15 złotych. - Jak to się stało, Dawidku?. - Po nabożeństwie podszedłem do tatusia, bo chciałem kupić sobie pączka. Poprosiłem go o drobne. Tatuś sięgnął do kieszeni, ale nic tam nie znalazł. Wtedy każda z trzech osób, z którymi tatuś w tym momencie rozmawiał, włożyła rękę do swojej kieszeni, wyciągnęła 5 złotych i dała mi. W ten sposób Pan Bóg zwrócił mi to, co Mu oddałem. Strasznie się z tego cieszę!.
Bóg chciał pokazać ośmioletniemu Dawidowi, że jeżeli będzie oddawał Mu dziesięcinę, On sam zleje na niego błogosławieństwo w sposób niezwykle obfity. Co zresztą widać do dziś po jego stopniach, zdrowiu i oszczędnościach.
W kwestii oddawania dziesięciny warto Boga wypróbować. „Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym - mówi Pan Zastępów - czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze”. Obietnica ta nadal pozostaje aktualna.
Ja i moja żona od 20 lat w ten sposób próbujemy Pana Boga; utrzymujemy się z darów i dziesięcin, które ludzie oddani Bogu przeznaczają na wspieranie pracowników organizacji misyjnych. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Bogu za Jego zaopatrzenie i błogosławieństwo.
Zdzisław Miara
| « < | > » |
|---|




