Nie jesteśmy aż tacy mądrzy
Nie jesteśmy aż tacy mądrzy
Autor: Bogdan Pszczoła
Pod koniec XIX wieku szef urzędu patentowego USA ogłosił, że niedługo zamkną urząd, bo nie da się już nic nowego wymyślić ;) potem ludzie twierdzili m.in., że nie uda się lecieć pojazdem cięższym od powietrza, że Titanic nie zatonie, że człowiek nigdy nie stanie na księżycu i wiele innych rzeczy, które się jednak wydarzyły.
Można by z tego wyciągnąć wniosek, że chyba nie jesteśmy aż tacy mądrzy, za jakich się uważamy.
Niektórzy z nas zauważyli to już wcześniej i żeby jakoś funkcjonować w tym skomplikowanym świecie, oparli swoje wybory na zdaniu specjalistów. Przeważnie wygląda to mniej więcej tak:
idziesz do banku, tam pani z uśmiechem na ustach i w żargonie finansowym, pełnym specjalistycznych sformułowań, namawia cię do „okazyjnego” skorzystania z „otrzymania” karty kredytowej: 53 dni bez odsetek! Żyć i kupować!
Ponieważ teraz masz kartę, więc oszczędności warto gdzieś ulokować. Doradca w firmie zajmującej się inwestycjami radzi ci zainwestować w fundusze akcji, bo można najwięcej zarobić! (w myśl zasady Gordona Geko: chciwość jest dobra).
Przychodzi twój znajomy i proponuje ci niezły interes – ma możliwość po znajomości kupić grunty od urzędu miasta na wymarzony dom – prowizja za załatwienie sprawy tylko 5%. Wie co mówi, bo jest przecież urzędnikiem miejskim.
Firma, w której pracujesz, część wypłaty płaci pod stołem prosto do ręki (w ten sposób zarobisz więcej – mówi z uśmiechem szef – po co płacić ZUS i podatek).
Nie chcieli mojej rady, gardzili każdym moim ostrzeżeniem.
Dlatego muszą spożywać owoc swojego postępowania i sycić się swoimi radami,
gdyż odstępstwo prostaków zabija ich, a niefrasobliwość głupców ich gubi.
Prz 1,30-32
Mijają miesiące i sprawy się komplikują, szef nagle przestaje pojawiać się w firmie, a na konto dociera goła pensja – kiedy pytamy księgową, o co chodzi, ona z uśmiechem odpowiada: nie rozumiem, przecież tyle ma pan na umowie o pracę. Drapiesz się w głowę, bo właśnie zorientowałeś się, że nie jesteś w stanie spłacić karty kredytowej (kupiłeś kilka rzeczy, bo zaraz dostaniesz przecież wypłatę). Patrzysz na umowę z bankiem uświadamiając sobie, że bank zażąda od ciebie 28% odsetek. Biegniesz więc do biura pośrednika finansowego po oszczędności życia, aby spłacić tę kartę i okazuje się, że twoje środki zamiast rosnąć jak na drożdżach, jak obiecywał doradca inwestycyjny, skurczyły się o 61%. Nie masz wyjścia, wypłacasz – tylko cię krew zaczyna zalewać, bo musisz jeszcze zapłacić ponad 2% za odkupienie jednostek.
Wracasz do domu na piechotę, bo musisz ochłonąć i pytasz Boga – dlaczego pozwoliłeś, aby mi się to przydarzyło? Dlaczego mnie nie ochroniłeś? Dlaczego zostałem oszukany?
W domu żona milcząco podaje ci wezwanie centralnego biura antykorupcyjnego na przesłuchanie w sprawie nabycia działki...
A wystarczyło przeczytać i zastosować to, co mówi Bóg
Łapiemy różne okazje ufając ludziom zamiast Bogu. Nie poznajemy Jego ostrzeżeń zawartych w Biblii. Co z tego, że nasz Stwórca dał nam instrukcję obsługi – Słowo Boże; kto je dzisiaj czyta?
Gdyby czytał i zastosował, ten dzień wyglądałby całkiem inaczej...
Nie „wziąłby” karty kredytowej, by nikomu nie być nic winnym poza wzajemną miłością (Rz 13,8).
Nie inwestowałby agresywnie w rynek funduszy akcyjnych, bo miłość pieniędzy jest korzeniem wszelkiego zła (1 Tm 6,10).
Nie zgodziłby się na wypłatę płaconą pod stołem, bo unikałby wszystkiego, co jest złe (1 Te 5,22).
Nie dawałby prowizji (czyt. łapówki) pamiętając, że kręte ścieżki szybko są ujawniane (Prz 10,9).
A po powrocie do domu przytuliłby żonę i podziękował Bogu za bezpieczeństwo i byt, które mu zapewnił, bo lepiej mieć mało, lecz nabyte sprawiedliwie, niż obfitość nabytą niesprawiedliwie (Prz 16,8).
Bóg cię ostrzega! Tylko czy chcesz poznać jego opinię dotyczącą każdej życiowej kwestii?
Kiedy ostatni raz czytałeś regularnie Jego Słowo?
Czy potrafisz powiedzieć, gdzie jest teraz twoja Biblia?
Bogdan Pszczoła
Źródło: e-letter „żyj na maxa”
www.mezczyzna.org.pl
| « < | > » |
|---|





W wyżej wymienionym przypadku wystarczy wykorzystać to co nauczyliśmy się w szkole. Przeczytać umowy i obliczyć na co nas stać. No i nie oszukiwać.
Bóg nie popiera głupoty, więc dał nam mózg.
Przecież Bogu miły jest ten, który z 10 talentów uzyskał kolejnych 10, a nie ten który zakopał je w ziemi.
ps. Oczywiście łapówki nie są dobre:)