Ciało społeczne
Autor: Rafał Kołodziej
Mamy do czynienia z nowotworem; rakiem żrącym kolejne komórki społecznego organizmu. Przerzuty sięgają coraz dalej; do coraz mniejszej miejscowości, do coraz starszych ludzi, coraz młodszych dzieci. Choroba dręcząca pojedyncze elementy musi rzutować na funkcjonowanie całości. Oj, niedobrze! Trzeba operować czy wystarczą tylko tabletki albo syropek?
Anatomia społeczna
Ciało każdego z nas zbudowane jest z milionów komórek tworzących liczne narządy, które z kolei zorganizowane są w układy odpowiadają za poszczególne funkcje organizmu: oddychanie, trawienie czy rozprowadzanie krwi. Podobnie wygląda społeczeństwo; złożone z milionów obywateli, wykonujących każdego dnia liczne czynności. Jedni odpowiedzialni są za łatanie dziur w drogach, inni za leczenie chorych, jeszcze inni za pieczenie chleba. Choć wielu ich jest, to winni służyć jednemu celowi - by wspólny organizm w dobrej kondycji utrzymać, w zdrowiu i pięknym wyglądzie; by komórka każda dostateczną ilość tlenu i pokarmu otrzymała. Aby organizm po prostu dobrze funkcjonował!
Lecz czy rzeczywiście tak się dzieje? To pytanie retoryczne. Wystarczy przypatrzeć się tym, którzy tworzą rdzeń naszej społeczności: ludziom młodym oraz w średnim wieku. Najczęściej są to osoby świadome swoich celów i zdeterminowane w dążeniu do nich. A najpopularniejszymi wyspami szczęśliwymi są "realizowanie się", robienie kariery i odnoszenie sukcesów. Wszystko w asyście ładnego domu, dobrego samochodu oraz pięknej kobiety/przystojnego mężczyzny (niepotrzebne skreślić).
Pragnienia stare jak świat, wymyślone już dawno temu. Przerażający jednak jest fakt, że stały się one dla współczesnych ludzi całym światem; pryzmatem, przez który postrzegają rzeczywistość. Większość życia poświęcają tylko i wyłącznie sobie, a otaczających ludzi dzielą wedle klucza: ci, którzy mogą pomóc w realizacji moich marzeń, ci mogący przeszkodzić oraz ci obojętni, zwani przyjaciółmi czy kolegami, z którymi można miło spędzić czas.
Diagnoza
A więc mamy do czynienia z nowotworem; rakiem żrącym kolejne komórki społecznego organizmu. Przerzuty sięgają coraz dalej; do coraz mniejszej miejscowości, do coraz starszych ludzi, coraz młodszych dzieci. Choroba dręcząca pojedyncze elementy musi rzutować na funkcjonowanie całości. Jakie są objawy? Pan doktor zauważa następujące:
-- Zanik wspólnoty. Liczę się tylko ja i moje plany, aspiracje, marzenia. Oddalam się od krewnych, przyjaciół, sąsiadów. Nie obchodzi mnie mniejsza czy większa lokalna społeczność, a co dopiero ogół wszystkich ludzi żyjących w tym kraju. Żyję w dżungli i muszę walczyć o przetrwanie. Mnie nikt nie pomaga, więc dlaczego ja miałbym pomagać innym? Mam pazury, więc drapię, mam łokcie - więc rozpycham się ile sił. Jeśli związek, to partnerski; bez większych zobowiązań i koniecznie na uczciwych zasadach -- ma mi się zwrócić co najmniej tyle, ile zainwestowałem. Jeśli spółka, to z ograniczoną odpowiedzialnością, bo już nikomu nie można ufać, nawet sobie.
-- Postawa "pilnuję swojego nosa". Robię co do mnie należy i nie wychylam się. Nie interesuję się innymi i niech oni także odczepią się ode mnie. Ktoś się cieszy? - szkoda, że mi się tak nie udało. Ktoś płacze? - jego problem. Ja patrzę tylko pod swoje nogi, by się nie potknąć.
-- Brak czasu. Czas to pieniądz, więc wyciskam go jak cytrynę, do ostatniej kropli. Gonię i pędzę, by jak najszybciej załatwić jak najwięcej. Z drogi, bo pędzę na ważne spotkanie. Nie teraz, bo zajęty jestem. Nie zawracaj głowy dziecko - nie widzisz, że pracuję? A gdy zaoszczędzone minuty do kupy zbiorę, to zabijam ten czas; filmem czy inną rozrywką.
Lekarstwo
Oj, niedobrze! Trzeba operować czy wystarczą tylko jakieś tabletki albo syropek? Hmm... Balsam polecam. Mieszanka odpowiedzialności, solidarności, dobrego słowa, przyjaźni, poczucia obowiązku, zdrowego rozsądku, nonkonformizmu i jeszcze kilku innych. Proporcje dowolne - wedle głosu serca i wrodzonego temperamentu.
Działanie: poprawia funkcjonowanie społeczeństwa; sprawia, że ludzie zaczynają się zauważać, pomagać sobie. Zmniejsza się wrogość, powstają różne inicjatywy i przedsięwzięcia.
Dawkowanie: do użytku codziennego, a zwłaszcza w niedziele, święta, urodziny i imieniny. Aplikować od rana do wieczora wielkimi porcjami, aż będzie promieniować na ludzi dookoła. Nie można przedawkować - nadmiar usuwany jest z organizmu w postaci entuzjazmu i radości.
Wpływa na prowadzenie pojazdów mechanicznych: relaksuje i odpręża za kółkiem. Sprawia, że inni kierowcy dziwią się, jak można być tak spokojnym i uprzejmym.
Skutki uboczne: rozzłoszczenie Złego.
Nie trzeba konsultować ani z lekarzem, ani z farmaceutą; wystarczy słuchać głosu sumienia.
Rafał Kołodziej
| « < | > » |
|---|




